wtorek, 31 grudnia 2013

Od камень'a do Gucia.

-Ciągnij, ciągnij! Dasz radę! -wspierałem malucha, który z trudem ciągnął belkę. Zaskoczony jednak byłem jego determinacją. Większość szczeniaków dawno oburzyłaby się, siadła na zadzie i piszczała do matki. Ale nie on! Przyśpieszył nawet i zjawił się zasapany na mecie.
-No brawo!- rzekłem do malca. No cóż, był wilkiem a nie popularnym psem. One są wytrwałe. To widać po jego przybranej matce. Większość matek nie szkoliłaby tak małego szczeniaka już teraz, ona daje mu w kość już teraz, ale za moim pośrednictwem.
-Mozę jeszcze raz?-zapytałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz