piątek, 27 grudnia 2013

Od Renesmee C.D. Noah

Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Dzięki, może kiedyś spotkam taką watahę - zaśmiała się wychodząc z pokoju.
-Jakbym cię wcześniej poznał to być może pokazał bym ci moją... - wilk uniósł dumnie głowę i również wyszedł z pomieszczenia.
-Czekaj, pokarze ci coś! - wykrzyknęłam przyspieszając. Weszliśmy na ostatnie piętro. Podeszłam do ostatniego pokoju se starymi drewnianymi drzwiami. Uchyliłam je lekko i naszym oczom ukazały się schody równie stare jak drzwi.
-Uważaj, jest już noc i będzie tu bardzo ciemno, zero okien. -ostrzegłam go ze słabym uśmiechem. Poszłam przodem, chodziłam po tych schodach z Jack'iem raptem dwa razy dawno temu. Schody bardzo skrzypiały i lekko drgały po naszym ciężarem. - Tutaj uważaj, ten jeden może się zapaść - przeskoczyliśmy schodek i upadliśmy zgrabnie na łapy jak koty, był to wyczyn z naszą psią wagą i brakiem światła. Po kilku minutach i morderczej wspinaczce schodami dotarliśmy na górę do małego pomieszczeni z dwoma małymi oknami po dwóch stronach. Nie było za wiele widać, tylko tyle, że pomieszczenia było niebywale zakurzone, obskurne, małe i znajdowała się w nim wyłącznie stara kanapa w kratę z wystającymi sprężynami cała w łatach, a obok niej stał mały, okrągły, drewniany stoliczek przeżywiony, bez jednej nogi.
-To chciałaś mi pokazać...? - zapytał Noah patrząc ze zdziwieniem na mnie i pokój. Na przeciw nas i tym samym wejścia stały kolejne drzwi
-Prawie...- powiedziałam cicho, z szerokim uśmiechem. Podeszliśmy powoli do drzwi, otworzyłam je na oścież. Kryły one wejście na płaski dach na tyłach ośrodka. Było z niego widać piękne, bezchmurne nieb pełne gwiazd. Jednak wysokość przeprawiała o dreszcze i dla własnego dobra lepiej gdy stało się z dala od krawędzi dachu.
-I jak? - zapytałam spoglądając w górę.- Spadając gwiazda! - wykrzyknęłam wskazując łapą na szybko znikającą w dole świecącą kropkę. - Pewnie w watasze miałeś takie widoki na co dzień, las, odkryte niebo, coś wspaniałego...

<Noah?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz