wtorek, 31 grudnia 2013

Od Noah C.D Renesmee

Wkrótce po zamknięciu się drzwi, kroki suczki ucichły.
Zwróciłem się w stronę leża, podszedłem do niego z raczej niepewną miną. Przywykłem do spania na twardej, zimnej podłodze. Czasem wilgotnej ziemi, a tu mam przed sobą ogromną, miękką, ciepłą poduszkę.
Z ciężkim westchnieniem ułożyłem się w moim nowym legowisku. Powieki od razu zaczęły mi ciążyć.
Jak zwykle obudziłem się kilka minut przed wschodem słońca. Choć i tak w pokoju było ciepło, pewnie mieli tu te magiczne sterowniki temperatur.
Ludzie to dziwne istoty. Myślą, że mogą nad wszystkim panować, nad wszystkimi siłami, czy nawet naturalnymi zasobami. To wszystko nie należało do nich... Jednakże nie mnie przyjdzie ich osądzać. Powinienem zająć się samym sobą, w końcu nie jestem idealny.
Wyćwiczonym, cichym krokiem ruszyłem w dół po schodach.
- Cześć, Noah! - zawołał za mną dźwięczny głos.
- Renesmee! - zdumiałem się unosząc brwi, kiedy suczka znalazła się przede mną. - Co ty tu robisz? Nie powinnaś spać?
- To samo pytanie mogłabym zadać tobie - odwarknęła z chytrym uśmiechem.
- Punkt dla ciebie. - Mruknąłem kręcąc głową.
- Gotowy na trening? - spytała najwyraźniej szczęśliwa na myśl o nadchodzącym bieganiu.
- Tak - odpowiedziałem krótko. Już dawno nie biegałem, powinienem coś z tym zrobić. Suczka widząc mój wyraz pyska, szturchnęła mnie lekko w bok.
- Berek! - krzyknęła ruszając przez otwarte drzwi. Stałem w miejscu jak wryty. Czy to nie ta zabawa, którą uwielbiają szczenięta...? Podobno ćwiczą się wtedy w polowaniach.
- No co tak stoisz?! Rusz się! - podskoczyła w miejscu śmiejąc się cicho. Wszystkiego trzeba w życiu spróbować.

(Renesmee?XD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz