Mało uwagi poświęciłem pokojom, bo wciąż wkurzała mnie obroża. Owszem kąpiel była fajna i przyjemna, bo po raz pierwszy od dłuższego czasu moje futro było czyste, lśniące i przyjemne w dotyku, ale obroża... nie dało się jej znieść! Wkurzony zacząłem się nerwowo drapać, mimo zdziwienia Ness, aż w końcu zrzuciłem ją i pogryzłem.
- Co Ty robisz? - spytała.
- Ściągam z siebie dowód niewoli. - mruknąłem.
Wzruszyła ramionami nie chcąc drążyć tematu, po czym zapytała:
- Gdzie chcesz spać?
- Obojętne mi to.
- Inaczej. Jaki pokój chcesz?
- Najmniejszy, najmniej wygodny. Nie chce nikomu zabierać miłego mieszkanka, jak wygodnie mi na ziemi.
- Dobra. - powiedziała, pokazując mi pokój.
Po czym odeszła, zaś ja szybko ulokowałem się w pokoju to znaczy rzuciłem w kąt obrożę i wtedy przypomniałem sobie, że zapomniałem Fred'a - mojego patyka. Zszedłem więc na dół, gdyż mieszkałem na piętrze i wśród kłębowiska futer znalazłem suczkę. Mając o wiele lepszy humor zagadnąłem:
- Miła pani. Jest problem...
- Mhm?
- Zostawiłem pod ławką Fred'a, a sam nie trafię z powrotem. Mogłabyś byś, o piękna, być moją przewodniczką? - uśmiechnąłem się.
< Renesmee? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz