-Jestem Renesmee...-przedstawiłam się mimo wszystko wolałam trzymać dystans do nieznajomych
-Miło poznać. - uśmiechnął się serdecznie
-I wzajemnie. Co tu robisz? Nie widziałam cię wcześniej w tych okolicach. - ciekawość zmusiła mnie do tego by wyjść i bliżej przyjrzeć się psu.
-Niemożliwe, w pobliskim parku jestem prawie codziennie - oświadczył wskazując łbem na zaśnieżoną alejkę wiodącą do niego.
-Możliwe, nieczęsto tam się pojawiam - westchnęłam mając przed oczami tak długo nie widziany przeze mnie park, który uwielbiałam
-To wszystko wyjaśnia....A znalazłem się tu przez twoją właścicielkę. - wyjaśnił
-Przez Ayle? Ach no tak! Miała iść po zakupy - przypomniało mi się gdy rano rozmawiała o tym ze swoją ciotką - Panią Porter
-Siedziała na ławce w parku, a gdy wracała to hmm...poszedłem w tą samą stronę co ona. - zaśmiał się
-Fajnie, tak to sobie teraz z tobą gawędzę, jakbyś nie przyszedł na pewno nudziła bym się przed kominkiem, albo trenowała o tam. - pyszczkiem wskazałam dużą górkę za ośrodkiem
-Trenowała? Do czego? - zapytał zaciekawiony
-Do wyścigu zaprzęgów - odpowiedziałam dumnie podnosząc głowę
-Ścigasz się? -zadał kolejne pytanie i usiadł na ziemi, poszłam w jego ślady i również usiadłam by kontynuować rozmowę
-Tak, jestem liderem zaprzęgu.
-W takim razie musisz być szybka. - zauważył spoglądając na sanie stojące przy garażu - To do nich jesteście zaprzęgnięci?
-Nie, to sanie zaprzęgu Fast as the Wind, mojego brata Jack'a, jest jeszcze zaprzęg Ice Braker, mojego drugiego brata Balto. - wytłumaczyłam
-Fajnie tu macie, a co do szybkości, może mały wyścig? - "rzucił rękawice" z błyskiem w oku, widać było, że był pewny siebie, lecz niestety trafił na mnie, zarozumiałą psinę, która nie da się łatwo wyprzedzić.
-Zgoda! - przyjęłam wyzwanie - Może do parku?
-Z miłą chęcią.- Naix narysował łapą rwną linię i oboje policzyliśmy do trzech by było fair, gdy wykrzyknęliśmy "trzy" wystartowaliśmy. Naix był bardzo szybki i ledwo co go doganiałam. Biegliśmy alejką aż do wielkiej otwartej bramy parku, po przekroczeniu jej gwałtownie zahamowaliśmy. Oboje dyszeliśmy okropnie
-Kto wygrał? - wysapałam
-Ty. - odparł pies i mimo zmęczenia uśmiechnął się szeroko
-Ja widziałam że ty pierwszy postawiłeś łapę na mecie. - powiedziałam marszcząc brwi
-To po co się pytasz jak wiesz? - zaśmiał się -Może uznamy, że był remis? - zaproponował
-Zgoda, ale i tak wiem swoje. - zaśmiałam się. Naix nie miał obroży, co skusiło mnie do niezręcznego pytania.
-Gdzie mieszkasz? - zapytałam
-Ja nie mam domu. - odpowiedział, ale widać było, że nie za bardzo się tym przejął
-Przepraszam, ja nie wiedziałam...- spuściłam głowę.
-Nie szkodzi, przyzwyczaiłem się, nie jest źle - uśmiechnął się
-Naix, a może chcesz zamieszkać u nas? Ten budynek pod, którym wcześniej rozmawialiśmy to ośrodek Snow Dogs ŚP, potocznie Śnieżne Psy, mieszka tam wiele psów, to taki jakby, hmm...hotel dla psów, co ty na to? -zapytałam z nadzieją w głosie
<Naix? Przepraszam, że mnie spotkałeś xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz