Przybyłem do Snow Dogs, przepełniony ekscytacją i podnieceniem. Mogłem w końcu spotkać Legendarnych na żywo! Zamienić z nimi słowa, wymienić imionami, podać łapę...To był pierwszy raz, kiedy się uśmiechnąłem. Ta cudowna chwila nastała kiedy stanąłem przed drzwiami ośrodka. Ból spowił moje policzki, zmuszając je spowrotem do powrócenia na dawne miejsce, a konciki ust opadły. W duchu radowałem się i skakałem, robiłem salta, sztuczki. Gdybym tylko mógł to zrobić teraz...
Radość przepełniła mnie jeszcze bardziej, gdy drzwi stały mi otworem. Poczułem ciepło bijące stamtąd i zapach psich smakołyków. Oj wiedziałem ze tutaj będzie cudnie. Ułożyłem jedną łapę na pierwszym schodku, potem drugą. Trzecie, czwarta. I już jestem w ośrodku. Wszędzie były psy! Niektóre ganiały po ośrodku, niektóre dumnie stąpały z uniesioną głową, a niektóre leżały na kanapach i odpczywły. Dużo było tutaj też ludzi. Domyślałem się że to byli opiekunowie. Nagle, rozglądając się dostrzegłem tak znane mi długie, brązowe włosy. To była bardzo znana mi osoba. Obok tej osoby, stała suczka rasy huski. To potwierdziło moje oczekiwania. To był maszer Lord of Snow, Ayla Conar! Rzuciłem się w stronę dziewczyny, po czym skoczyłem na nią i zacząłem lizać po rękach. Nigdy nie byłem tak uradowany widząc jakiegoś człowieka! Ona się śmiała i głaskała mnie po głowie.W końcu się uspokoiłem i przysiadłem obok niej. Zauważyłem że patrzy się na mnie suczka, Renesmee z dziwnym wyrazem pyska.
-O...wybacz, to Twój opiekun. Tak się ucieszyłem...No nic, przepraszam.- jęknąłem. Ze względu na to, że jestem dość kultolarnym kundlem, po chwili podałem jej łapę, zakończoną solidną gumową protezą - Jestem Naiko.
(Renesmee?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz