- Co jest?
- Nic.
- Ej, no weź. Czemu nie chcesz powiedzieć?
- Nie Twoja sprawa! - warknęła i gwałtownie zmieniła kierunek.
Chwile podążałem za nią w ciszy. Była bardzo podobna do mojego znajomego, a tylko to mogło go uspokoić i tylko przy mnie. Obcym nie ufał, a na pewno nie zaznałby spokoju przy nich, jeśli wkurzyłby się tak jak Ina, która wydawała się ciskać gromy złości wokół siebie. W końcu postanowiłem ulec:
- Przepraszam. Nie chciałem Cię obrazić, ani nic Ci zrobić. Może trochę mnie poniosło, ale się poprawię. Obiecuje. - powiedziałem, stając na przeciwko niej i uśmiechając się niepewnie.
< Ina? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz