Kiwnąłem głową wstając. Zostawiłem moją niedokończoną kość na kanapie, jeśli ktoś ją ruszy może się to dla niego źle skończyć.
- I co? Podoba ci się tu? - zagadała suczka w drodze na piętro.
- Hm, jest dość przytulnie... Ale co ja tam mogę wiedzieć o takich miejscach. Jestem wilkiem... I pewnych rzeczy nigdy nie zrozumiem. - Westchnąłem głośno.
- Zawsze mogę pomóc ci zrozumieć, więc. Co sprawia ci największy problem? - przeniosłem na nią swój wzrok. W odpowiedzi uśmiechnęła się szeroko.
- Na przykład relacje panujące między wami, nie jest tu jak w stadzie. Wszyscy są sobie równi, nikt nikogo nie traktuje z wyższością.
- Jasne, że nie! Jesteśmy rodziną, no może... Grupką dobrych przyjaciół. Jednak staramy się być sprawiedliwi i obiektywni, to nie byłoby fair.
- Być może, jednak przez coś takiego nie wiecie nawet kto ma jaki charakter. Wydajesz się być mądrą suczką, więc zapewne zdajesz sobie z tego sprawę. Taki pies może udawać sztywniaka, pomiatać wami, jednak jak przyjdzie co do czego ucieknie pierwszy. Taki alfa nie mógłby stanąć na czele hordy. Nie wytrzymałby ciśnienia, zmiażdżyłoby go. - Odrzekłem wspominając wszystkie stoczone przeze mnie walki.
- Ech, dzięki za komplement i przybliżenie twojego punktu widzenia. To może okazać się pomocne.
- Nawet bardzo - przytaknąłem. Doszliśmy do drewnianych drzwi, które uchyliły się z lekkim skrzypnięciem.
- Proszę, ten pokój chciałabym ci zaproponować - Renesmee puściła mnie przodem.
Nie ma co, pomieszczenie było zjawiskowe. Przez okno wlewało się zimne, białe światło księżyca. Pod ścianą ustawione było leże wraz z kocykiem. Po drugiej stronie stała ogromna, wypełniona po brzegi miska. Ściany były całkowicie białe, a na nich naklejone były odciski psich łap. Podłoga natomiast wyłożona była zielonym, miękkim dywanem przywodzącym na myśl leśny mech. Prócz tego do sufitu przyczepiona była mata, wisząca kilkanaście centymetrów nad podłogą.
Całokształt wywołał u mnie szczery uśmiech.
- Znasz się na tym. - Mruknąłem w stronę suczki, która teraz promieniowała dumą i samozadowoleniem. - Gdybyś lepiej trzymała emocje na wodzy, byłabyś idealną alfą. - Dodałem ciszej. Doskonale wiedziałem, że pochwały psują innych, więc był to pierwszy raz kiedy obdarowałem kogoś ciepłym słowem...
(Renesmee? ^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz