Też usiadłam i westchnęłam.
- To nie twoja wina. – powiedziałam po chwili. – Mam lekką fobię z dzieciństwa. Jestem zła na siebie, że nie potrafię jej zwalczyć.
Przez chwilę wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, ale chyba się rozmyślił.
- Wracajmy. Jesteśmy cali mokrzy, a temperatura spada. Zaczynają mi się robić sople na ogonie. – to mówiąc wstałam i otrząsnęłam się. Ruszyliśmy powoli w stronę ośrodka.
- Ina…
- Hmm?
- Nie powiem im.
Poczułam ulgę wymieszaną z wdzięcznością.
- Nie wiem, czy się cieszyć, czy raczej uciekać i schować się w jakiejś norze, aż minie ci ten moment słabości. – mruknęłam. Pies spojrzał na mnie pytająco.
- Nie lubię mieć długów. Ale cieszę się, że zachowasz to dla siebie.
(Naix?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz