wtorek, 31 grudnia 2013

Od Iny cd. Harley'a

Ignorowałam kota, dopóki nie zaczął wbijać mi pazurów w uszy. Sięgnęłam łapą i przyszpiliłam go do kanapy przed sobą.
- Słuchaj kocie… - zaczęłam, ale ten od razu mi przerwał.
- Jestem Harley, a nie jakiś tam kot.
- Dobrze. Słuchaj Harley. Jesteś kotem. Małym. Jak to możliwe, że zajmujesz tyle miejsca, co dwa bernardyny?
- Bo jestem kotem. – Wściekły kocur zaczął gryźć moją łapę. Westchnęłam, wypuszczając go z nadzieją, że nie zrobi krzywdy sobie ani otoczeniu. Opuściłam głowę i ponownie przymknęłam powieki. Prawie natychmiast poczułam, jak Harley wznawia swoje próby odzyskania miejsca. Skakał po moim grzbiecie jak po trampolinie, ale po jakimś czasie się mu znudziło i ułożył się wygodnie używając mnie jako poduszki. Chwilę później oddech mu się wyregulował. Ciekawe, czy wie, że mruczy przez sen.
- Udało ci się go uspokoić? – Usłyszałam obcy głos dobiegający z fotela naprzeciwko kanapy.
- Znudziło mu się skakanie i szarpanie mnie za uszy, więc zasnął. – mruknęłam, wciąż z zamkniętymi oczyma.

(Ktosiu, proszę, nie budź kota)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz