niedziela, 29 grudnia 2013

Od Renesmee C.D. Noah

Gdy Noah skończył mówić skinęłam głową na znak, że jego wypowiedź jest dla mnie zrozumiała. Jutro miałam wiele spraw na głowie więc dzisiaj mogłam sobie trochę odpocząć...Jednak robiło się coraz ciemniej, a zaśnieżony dach nie dodawał ciepła.
-Może już chodźmy, zaczyna robić się coraz zimniej...- stwierdziłam, a na mój nos upadł mały płatek śniegu, który w mgnieniu oka spadł z niego jako mała kropla wody.
-Masz racje, lepiej by było gdybyśmy się nie rozchorowali przed zawodami - wilk uśmiechnął się przyjaźnie i ruszyliśmy do wyjścia. Znów musieliśmy uważać na schodach bo było jeszcze ciemniej. Gdy już dotarliśmy na dół powolnym krokiem ruszyliśmy do kolejnych schodów, tym razem bezpieczniejszych, prowadzących na pięto niżej.
-Jutro zaczną się treningi? - zapytał Noah
-Najprawdopodobniej, lecz nie wiem czy wszyscy się na nich zjawią, niektórzy nie mają czasu, to będzie pierwszy trening przed wyścigiem - odparłam stawiając łapę na kolejnym schodku.
-Nie martw się, pewnie nie tylko my zaczęliśmy treningi, a ci, którzy się nas nich nie zjawią, będą z pewnością na kolejnych- pocieszył mnie, a na moim pyszczku pojawił się uśmiech. Gdy już doszliśmy na miejsce pierwszy pokój należał do Noah.
-To dobranoc - ,pożegnałam go, a w odpowiedzi dostałam te same słowa. Chwilę po tym byłam już w swoim pokoju. Szybko zasnęłam z nadzieją, że wcześnie wstanę.

<Noah? Pomysły mi się wyczerpały :\>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz