-Po pierwsze nie mów do mnie piękna bo nie jestem. - rzuciłam niedbale i z uniesioną głową ruszyłam przodem
-Wybacz nie chciałem cię urazić. - odparł z żartobliwym uśmiechem
-Nie szkodzi, ale po prostu nie chcę być traktowana jak te odpicowane sunie, które boją się zamoczyć łapy. - zmarszczyłam nos na samą myśl o takiej Rosalie, kochałam ją, to moja kuzynka, ale nie rozumiałam wcale
-Rozumiem, zapamiętam -" puścił oczko" i dołączył do mnie. W kilka minut byliśmy już w parku.
-Naixa kto to w ogóle Fed? - zapytałam rozglądając się po parku
-Ach to mój patyk! - wyjaśnił wchodząc pod ławkę - Nie ma go tu!
-Spokojnie, znajdzie się, ale jaki był ten...patyk?- zadałam pytanie, patyków w parku jest pełno, a każdy dla mnie wygląda tak samo
-Był...duży, dość gruby...Szukaj, na pewno go rozpoznam - skinęłam głową i ruszyłam w przeciwną stronę szukając patyka podobnego do opisu Naix'a
-Rene jest! - wykrzyknął w moją stronę, lekkim truchtem podbiegłam do niego
-Rene? -powtórzyłam z delikatnym uśmiechem
-Mogę tak skracać? -zapytał odwzajemniając uśmiech
-Pewnie! Całkiem ładnie, to gdzie Fred?
- O tu - między łapami psa znajdował się duży, gruby patyk jak z opisu
-Super, to wracamy? - zapytałam powoli ruszając
<Naix? Masz odpowiedź co do imienia xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz