piątek, 27 grudnia 2013

Od Noah C.D. Renesmee

- Być może. - Uniosłem oczy spoglądając na bezchmurne, przejrzyste, gwiaździste niebo. Na pysk wpełzł mi lekki uśmiech.
- Czyli nie jest to dla ciebie żadną niespodzianką - posmutniała suczka.
- Jasne, że jest. - Zaśmiałem się. - Jestem zaskoczony, ponieważ ktoś chciał mi to pokazać. Jestem zaskoczony, bo jeszcze stoisz obok. Dziwi mnie to, że gwiazdy świecą, co zawsze było dla mnie niemałą zagadką. Zaskoczyła mnie moja własna reakcja... Mógłbym wymieniać i wymieniać, jednak myślę, że zdajesz sobie sprawę do czego zmierzam.
- Tak, tak. Sam stwierdziłeś, że należę do bystrych - skwitowała unosząc wysoko głowę, a w jej oczach pojawił się błysk. Rozbawiony pokręciłem głową.
- Jest tu wspaniale. - Rzekłem przysiadając. Na niebie pojawiła się kolejna, biała smuga. Spadająca gwiazda. - Wierzysz w te wszystkie opowieści? O marzeniach spełnianych przez gwiazdy?
- Tak. Może nie do końca, ale jednak... W coś trzeba wierzyć, a te opowieści są ciekawe, mają w sobie trochę prawdy.
- Z pewnością.
- A w waszej watasze w coś wierzono? - ona również postanowiła usiąść.
- Wierzyliśmy w potężnych bogów, zasiadających na górze, która swoim szczytem dorównywała chmurą na niebie. Każdy bóg posiadał swój atrybut, każdy sprawował władzę nad czym innym. Znam wiele mitów, opowieści o nich. Najczęściej kończą się one śmiercią, albo przekleństwem śmiertelnika bądź herosa. - Odpowiedziałem.
- Herosa? A kto to taki?
- Półbóg. Nasza wataha twierdziła, że bogom zdarzały się romanse ze śmiertelnikami... A ich owocami byli właśnie herosi.

(Renesmee? ;p)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz