środa, 18 grudnia 2013

Od Noah

Znudzony spoglądałem zza krat klatki. Kaganiec, który miałem na pysku uwierał niemiłosiernie. Facet, który siedział obok mnie starał się na mnie nie patrzeć. Uśmiechnąłem się lekko i wydałem z siebie głuchy warkot.
Odebrali mi wszystko. Dom, rodzinę, przyjaciół... Tylko po to, żeby zobaczyć czy uda mi się zaprzyjaźnić z jakąś bandą psów.
Oczywiście, że mi się uda. Mi zawsze się wszystko udaje.
Liczyłem na jakiegoś zarozumialca... Heh, wtedy może się to dla niego źle skończyć, oj bardzo źle.
Zanim się zorientowałem byliśmy już na miejscu. Facet otworzył klatkę, a ja migiem z niej wyskoczyłem. Przez ostatnie 2 lata uczyli mnie dobrych manier. No i niestety nauczyli.
Na horyzoncie dostrzegłem 2 sylwetki. Sierść na karku zjeżyła mi się niemalże natychmiast. Psy pędziły w moją stronę.
Spokojnie, Noah. Spokojnie.
Suczka, o przyjaznym uśmiechu i błyszczących oczach dobiegła pierwsza. Pokazała język temu drugiemu i zwróciła się do mnie:
- Cześć, jestem Renesmee - kiwnąłem głową na znak, że zrozumiałem.
- Noah, to ten to kto? - uniosłem brew w geście zapytania.
- Rambo - wywróciła oczami. - Mój dobry znajomy. - Dodała ze śmiechem. Ja również się zaśmiałem, w duchu.
- Cudownie - skwitowałem kątem oka patrząc na mojego opiekuna. Ten, najwyraźniej rad, że jeszcze nie rozszarpałem ich na strzępy pozwolił mi odejść.
- Co to za miejsce? - spojrzałem na nich z góry. Nie dało się ukryć, byłem od nich o wiele wyższy.
- Nasz ośrodek. - Odpowiedziała Renesmee. - Ćwiczymy tu... Bawimy, mieszkamy i żyjemy - wzruszyła ramionami.
- Ćwiczycie? - zamyśliłem się na chwilę. - Co takiego ćwiczycie?
- Ciągniecie zaprzęgów, stary - odpowiedział Rambo. Zmroziłem go wzrokiem próbując domyślić się co miało znaczyć 'stary'.
Wziąłem głęboki oddech, ignorując odpowiedź.
- Do jakiego zaprzęgu należy... Należycie? - mruknąłem.
- Do tego samego - puściła do mnie perskie oko. - A ty?
- Nie wiem, z pewnością niebawem się dowiem.

(Renesmee, Rambo, dokończycie? :3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz