Jak zwykle mały spacerek po lesie dobrze mi robił , uspokajał , dawał świeżego powietrza . Przeskakiwałem właśnie nad jednym z powalonych drzew zastanawiając się jak tu by najlepiej wyciągnąć na dwór Rosalie co w cale nie jest takie wielce proste i usłyszałem wesołe szczekanie , po pierwsze wybiło mnie to z rytmu i zahaczyłem łapą o pień po drugie nikogo nie spodziewałem się w środku lasu . Odwróciłem się przodem do psa który się do mnie "odezwał" za mną stała Luna we własnej osobie . Była dość wesoła co i mnie się udzieliło więc jej wybaczyłem i posłałem szeroki uśmiech .
-Witaj Luna . - przywitałem ją .
-Hej Jack !
-A co ty o tej porze robisz w lesie ? - zapytałem lekko ironicznym tonem .
-O to samo mogłabym zapytać ciebie. No więc ja jestem na spacerze . A ty ?
-Ja tak jakby właśnie sobie trenowałem . - wyjaśniłem spokojnie . - I jak ci się podoba w sforze ? - zapytałem ruszając powoli w stronę ośrodka tak aby suczka za mną nadążała .
(Luno , dokończysz ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz