Samochód wjechał na podjazd obok dużego budynku. Mój dotychczasowy opiekun wysiadł, otworzył mi drzwi i zaprowadził do środka. Jeszcze nie przyjął do wiadomości, że nie potrzebuję smyczy. Po co mi ona? I tak nie ucieknę. Od śmierci rodziców jedyne co mi pozostało, to podążać ich śladem i się ścigać. Przywitała nas jakaś starsza kobieta. Chwilę rozmawiała z człowiekiem, który mnie przywiózł, a potem podała mu jakiś zwitek i przejęła smycz. Gdy tylko za mężczyzną zamknęły się drzwi, odpięła mi obrożę i zniknęła za zasłoną z koralików. Postanowiłam rozejrzeć się po nowym domu, ale zanim zdążyłam zrobić choć trzy kroki, przez drzwi wejściowe przetoczył się istny huragan. Na podłodze w obszernym holu wśród topiącego się już śniegu pojawiły się dwie postacie. Czarno-biały kocur leżał na grzbiecie owczarka niemieckiego wczepiając w niego pazury, jakby od tego miało zależeć jego życie.
- Auu! Złaź, ty… Kocurze! – pies zawył i zaczął się tarzać, aby zrzucić upartego kota.
- Już, już. Musiałeś biec tak szybko? Myślałem, że spadnę!
Nagle obaj, jak na komendę, przestali się otrzepywać i odwrócili się w moją stronę.
- Hej. Jesteś nowa? Jestem Rambo, a to…
- Milord, szlachetny kocur. Znajomy tego tu psiego bałwana. – przerwał kot i spojrzał na mnie z wyczekiwaniem.
- Jestem Invicta, ale mów mi Ina.
- Należysz do jakiegoś zaprzęgu? Ścigasz się w ogóle? Znasz tu kogoś? – Rambo mówił bez przerwy na oddech.
- Ścigam się od zawsze. To u mnie takie jakby rodzinne dziedzictwo. Na razie nie znam tu nikogo, oprócz was, a do zaprzęgu chciałabym dołączyć ale nie wiem, jaki mam wybór.
- Są trzy. Lord Of Snow, Ice Breaker - zaczął pies.
- I Fast as the Wind. – dokończył Milord.
- Łamacz Lodów? Raczej się nie skuszę. – Obydwaj spojrzeli na mnie z ciekawością, wyczuwając ironię w moim głosie, ale nic nie powiedzieli.
- Kto jest liderem Fast as the Wind? – zapytałam.
- Jack – odparli w tym samym momencie i spojrzeli na siebie ze złością.
- Gdzie go znajdę?
- Widzieliśmy go na zewnątrz, gdy wracaliśmy. Pewnie trenuje. – powiedział Rambo, nie spuszczając wzroku z kota, który zjeżył sierść i szykował się do ucieczki.
- Dzięki.
Zostawiłam ich w środku i wyszłam na dwór. Po paru minutach między drzewami zobaczyłam ciemną postać. Podbiegłam do niej i zobaczyłam, że jest to czarno-biały Husky.
- Hej. Jestem Ina. Szukam Jacka, lidera Fast as the Wind.
- To ja. O co chodzi?
- Chciałabym dołączyć do zaprzęgu. Masz może wolne miejsce?
(Jack, potrzebujesz kogoś do Teamu?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz