Kiedy ujrzałam Reneesme i Jack'a a na dodatek obok mnie stoi Balto ponownie poczułam się jak w rodzinie. Lecz mój charakter i postawa która wykreowała się w mojej krwi nie pozwoliła na pojawienie się uśmieszku na pysku. Mimo to dobrze znałam moich przyjaciół,a oni mnie...Ja już wiedziałam jaka dla nich mam być,bo dla nich staram sie być inna lecz mój prawdziwy charakter przy nich nie umiera.No coz przyznaje z natury jestem oschła i cyniczna a na dodatek pesymistka, mimo to przyznaje się do tego kim jestem nie ukrywam tego ,ale dla nich jestem inna zawsze są dwie strony medalu...przynajmniej u mnie.
-dziękuje,ze mnie tu przyprowadziłeś-popatrzyłam się chwile w jego oczy a następnie wolnym ale pewnym krokiem ruszyłam w stronę Ness.Moje oczy już się uśmiechały na jej widok.
-cześć Ness-odparłam
-witaj-jej słowa były przepełnione udawanym niepokojem.Ona nie potrafi kłamać. Po chwili zapytała:
-czy my się znamy?
Zanim zdążyłam otworzyć pysk ona rzuciła się na mnie przytulając
-jak dobrze cie znowu widzieć-wyszeptała Nessi lecz ja słyszałam każde jej słowo głośno i wyraźnie.
- ciebie także-powiedziałam nadal oschle ponieważ nie potrafiłam wydusić z siebie żadnych uczuć...
Po chwili obok mnie stanął Jack do niego nawet się nie odezwałam po prostu go przytuliłam. On był jedna osoba z wielu która mnie rozumiała , on rozumiał mój charakter ponieważ sam ma podobny.Strasznie mi ich brakowało.
(Jack?Ness?Balto?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz