Przez chwilę poczułam jakby łapy wrosły mi w ziemię, ale po niecałych dwóch, trzech sekundach rzuciłam się w dziki bieg aż do psa rzucając mu się na szyję.
-Rambo! Opowiadaj, co słuchać?- zapytałam z szerokim uśmiechem
-Wiele się wydarzyło - odparł krótko odwzajemniając uśmiech
-Śmiało, chodź! - powoli ruszyłam do ośrodka, przed nim stał nadal Kovu
-Cześć braciszku - powitali się oboje
-Rambo, czemu nie mówiłeś, że masz rodzeństwo? -zapytałam
(Nie mam weny ;_;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz