-Rambek suń się trochę!
-A niby dlaczego?
-a no dlatego [Milord wysuną z łapy pazura]
-No dobra już dobra...
Milord wygodnie rozłożył się na kanapie.
Odpoczywaliśmy tak około pół godziny.
-Milord?
-hę?
-Chodź na dwór porozglądamy się po okolicy, może się coś zmieniło...?
-No dobra niech ci będzie.
-No to ruszaj zad i idziemy!
Wyszliśmy przez taras.Poszliśmy przez dróżkę prowadzącą do parku.
MIlord uniusł ogon i śmigał po śniegu.
-Kocie czy ty musisz tak szybko gonić?
-muszę...
-dlaczego?
-bo tak
Gdy Milord mówił "bo tak" już wolałem nie pytać bo zarz by mówił całą formułkę swojej szlacheckiej rodowości, więc wolałem tegu uniknąć.Z racji tego , że Milord gonił pierwszy postanowiłem wykorzysać to przeciw niemu.Zlepiłem śnieżkę i rzuciłem celnie w jego kierunku. Ten obrucił się... I spojrzał na mnie
-No co?
-nic nic... jakimś dziwnym prawem wylądował na mnie śnieg...
-no widzisz zastanawiające
-dobra idziemy dalej!
Po paru metrach przystąpiłem do tego samego niecnego planu, ten odwrócił się i spojrzał na mnie ostro
-Taki mądry jesteś, idź przodem!
-No dobra!
Zauważyłem pare kroków od nas gałąź z mnóstwem śniegu.Gdy prowadząc doszedłem do tego miejsca chwyciłem gałąź a następnie ją puściłem:
Śnieg prosto spadł na Milorda.
(Milord? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz