Byłem jeszcze rozmarzony widokiem Rosalie i nie usłyszałem pytania Jack'a. Dopeiro po chwili się zorientowałem że jest cały w śniegu i śmieje się jakby nie wiadomo co poweidział. Powrótrzył pytanie dusząc się śmiechem.
-Jaaa? Pff...Co ty! Wcale się w niej nie zakochaałem. - odparłem drżącym głosem. - A nawet jeśli, przeszkadza to ci w czymś? - rzuciłem się po tym na niego i przygniotłem łeb do śniegu. Długo jeszcze ganialiśmy w zimowy wieczór rzucając się śniegiem i bijąc się. Ciągle w mojej głowie kołotał glos Rosalie i ten błysk w jej oczach. Doprawdy, jeszcze nigdy tak pięknej kobiety nie widziałem!
Gdy zgłodnieliśmy, wróciliśmy z Jack'em do Ośrodka. Mój towarzysz od razu walnął na kanapę i donośnie westchnął. Ja siedziałem przy kominku i wpqatrywałem się w rudy, trzaskający ogień. Przypominał futro Rosalie.
-Thy naphfrawde se w nhej zakhoałlseś? - Jack mówił z psykiem przyciśnietym do poduszki.
-Co tam mruczysz? - zapytałem nieobecny.
-czy ty się naprawdę w niej zakochałeś? - podniósł głowę i usiadł na kanapie. Spojrzałem w jego stronę. Jego pysk miał ciekawski wyraz i jasno dał do rozumienia że oczekuje odpowiedzi jak najszybciej.
-Może... A co cię to tak interesuję, co?
(Jack?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz