-Kocie???!
-o wreszcie ktoś! Tutaj jestem pomocy!
-czekaj zaraz ci pomogę!
Szłam za zapachem i głosem, aż wreszcie zobaczyłam zanurzoną w śniegu włochatą kulkę.Odkopałam go trochę łapami, a później wzięłam go na grzbiet i bezpiecznie postawiłam na schodach.
-o matko! dziękuję.[kot otrzepał się ze śniegu i miał przerażoną minę]
-już spokojnie wszystko dobrze!
-dziękuję.... jestem Harley
-hejka... ja jestem Zula w skrócie Zu
-nie pożresz mnie?
-nie jadam kotów... i spokojnie nie pożrę cię
-uffff... to dobrze...widać nie jesteś jak większość psów
-być może...
-gdyby nie ty utkną bym tam na śmierć!jeszcze raz wielkie dzięki
-ależ nie ma za co! drobnostka...
(Harley?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz